Björk "Homogenic"

"Jeżeli podróż jest poszukiwaniem" to na przewodnika takiej wycieczki wybierzmy skośnooką Islandkę, pełną drapieżnej niewinności panią Björk Godmundsdottir. "Homogenic" jest już trzecim, solowym projektem trzydziestodwuletniej wokalistki, kompozytorki, autorki tekstów, osoby obdarzonej niezwykłą charyzmą i urokiem osobistym. Björk ma tę znakomitą umiejętność angażowania do pracy ludzi, którzy w ostatnich latach wyznaczają kierunki współczesnej muzyki. To pozwala nagrywać jej dzieła na wskroś nowoczesne. Tym razem do plejady gwiazd (Tricky, Nellee Huooper, Howie B., Graham Massey) dołączył Mark Bell z LFO, kultowej formacji nagrywającej dla wytwórni WARP. WARP'owe dźwięki dominują na tej płycie, szczególnie w warstwie rytmicznej. Bardzo zgrzytliwe, chropowate brzmienia towarzyszą subtelnym frazą skrzypiec (Islandzki Oktet Smyczkowy) i onirycznej elektronice. "Homogenic" powstał jakby z zagarnięcia dwóch przeciwstawnych sił, którym Björk nadała wspólny tor. Wrzaskliwy, ekspresyjny "Pluto" a zaraz po nim finałowy, "All is full of love" sączy z głośników kołysanką o uniwersalnej miłości.

Jeden z pomysłów na nową płytę zakładał nagranie w jednym kanale smyczków i elektronicznego tła, a w drugim technobeaty i zgrzyty... Pośrodku stereofonicznej przestrzeni królować miał śpiew. Mielibyśmy wtedy możliwość wyboru akompaniamentu w zależności od nastroju i muzycznych upodobań. Niestety, ani jeden utwór nie został nagrany tą techniką. Pomimo tego nowy album Björk jest doskonały. Nie ma na nim słabych fragmentów, utworów nie do końca przemyślanych, czy arogancko kreowanych na przebój. Wokalizy jak zwykle powalają. Björk z właściwą sobie swobodą wyśpiewuje prawdziwie gimnastyczne, żarliwe sekwencje. Jak sama mówi, najważniejsza w muzyce jest melodia i prawdziwe emocje.

W tekstach Björk obsesyjnie drąży, już od kilku lat temat miłości. Relacje między naturą kobiety i mężczyzny mają dla niej podstawowe znaczenie. Potrafi być bezwzględna i okrutna, ale zawsze skłonna by wybaczyć. Rozpętuje burzę by po chwili wyznać "...nie złość się na siebie, ja cię uleczę". Björk potrafi misternie dobierać słowa, ze szczególną troską o każdą sylabę. Pisze oszczędnie i prosto, ale z potężną dawką wulkanicznego liryzmu. Kto choć raz zetknął się z twórczością Björk wie jak ona smakuje - rajsko, jak cukierek zaaplikowany na otwartym mózgu.

(10/10) [(augi)] dla Post9 #1

Dziękuje autorowi za zezwolenie na opublikowanie powyższego artykułu