| BJÖRK - DLACZEGO JUŻ NIGDY NIE ZAGRA W FILMIE Należy od kilku lat do uznanych sław muzyki
pop, choć jej piosenki wcale nie są najłatwiejsze w odbiorze. Björk jest jednak
prawdziwą artystką. Chropawy, a przy tym ciepły głos sprawia, że słuchając jej,
powoli tracimy kontakt z rzeczywistym światem i pogrążamy się w baśniowej atmosferze,
pełnej skrzatów, trolli i innych zapomnianych przez czas stworzeń, które żyją
jedynie w zakamarkach naszych wspomnień z dzieciństwa.
Taka jest Björk - piosenkarka rodem z Islandii, sprzedająca miliony
płyt jak świat długi i szeroki, ciesząca się, co rzadkie, jednakowym szacunkiem
krytyków i publiczności. Na ostatnim festiwalu filmowym w Cannes mieliśmy okazję
poznać Björk z zupełnie innej strony. Stało się to przy okazji pokazu konkursowego
najnowszego filmu duńskiego reżysera Larsa von Triera, Dancer in the dark, który Bjork
nie tylko oprawiła swoją muzyką, ale również zagrała w nim główną rolę.
Efekt współpracy obojga skandynawskich artystów przeszedł
jakiekolwiek oczekiwania. Dzieło wyróżnione zostało główną nagrodą - otrzymało
Złotą Palmę za najlepszy film, a Björk dostała drugą Złotą Palmę jako najlepsza
aktorka.
Jednak droga do sukcesu nie była usłana różami. Dla islandzkiej
gwiazdy był to pierwszy fabularny film w jej karierze. Niestety, prawdopodobnie okaże
się też ostatnim. Podczas prac nad nimdo prasy wciąż docierały pogłoski o
dramatycznych spięciach na planie. Bezustanne kłótnie i spory, jakie Björk wiodła z
reżyserem, przerodziły się w prawdziwy koszmar. W pewnym momencie piosenkarka, nie
mogąc znieść napęcia, opuściła na cztery dni ekipę. Szczęśliwie udało się
przezwyciężyć konflikty i dokończyć pracę. W Cannes oboje pojawili się już
uśmiechnięci, spacerując ręka w rękę.
Jednak aktorskie przeżycia okazały się dla artystki zbyt
wyczerpujące. - To była moja pierwsza i ostatnia rola - skomentowała swój
nieoczekiwany sukces. - Zbyt długo przebywałam w świecie słów. Czas wrócić do
muzyki.
Mariela P.
podziękowania dla Karoliny Lubowickiej za przysłanie
artykułu
|