Recenzja - Selmasongs

T Y P   M A C H I N Y

Słuchając albumu, można zrozumieć, jak wiele najnowszy film Larsa von Triera zawdzięcza Bjork.

Na boku pozostawiła właściwe sobie introwertyczne muzyczne podróże, kaprysy i humory gwiazdy pop, buddyzm, a nawet swoją natrętną islandzkość. Nagrała płytę całkowicie podporządkowaną wymogom filmu, która zdumiewa rzemieślniczą dyscypliną. Tak jak w filmie, również na płycie, Bjork wcieliła się w postać Selmy, robotnicy z fabryki, która uciekając od szarej rzeczywistości komponuje w swojej głowie industrialną symfonię. Wszystkie podkłady i patenty rytmiczne powstały z sampli nagranych na planie - huk maszyn w fabryce, zgrzyt pił łańcuchowych czy łoskot pociągu towarowego. Następnie dołączono do tego wokal Bjork i partie wykonywane przez orkiestrę symfoniczną mające na celu zbudowanie patetycznej atmosfery tradycyjnego musicalu. Osobą odpowiedzialną za to konceptualne brzmienie jest Mark Bell, współpracujący już z Bjork przy produkcji "Homogenic". Najbardziej udanym "selmosongiem" jest, towarzyszący spektakularnemu układowi choreograficznemu w filmie, duet "I've Seen It All", w którym ekranowego partnera Bjork, Petera Stormare, na płycie zastąpił lider Radiohead, Thom Yorke. Bjork i von Trier na nowo tchnęli życie w musical, modernizując ten gatunek.
Rafał B. Niemojewski - Machina październik 2000

Dziękuje redakcji Machiny za zezwolenie na opublikowanie powyższego artykułu.