Recenzje - Björk "Homogenic"

Jak śpiewa Björk wszyscy wiedzą. Pięknie, namiętnie, przejmująco. I to zarówno gdy przedstawia się nam jako mała, niewinna dziewczynka, jak i gdy odkrywa w sobie stanowczą, drapieżną kobietę. Je płyty zawsze doskonale obrazowały to, co się dzieje na scenie alternatywnej muzyki tanecznej. Prezentowały to, co jest modne, a jednocześnie twórcze i progresywne. "Homogenic" jest muzycznym powrotem do elektronicznych dźwięków z początków lat 90. Zaskoczeniem jest już otwierający album utwór "Hunter" - zdominowany przez mechaniczny i niezbyt równy rytm, któremu towarzyszy zimny i patetyczny niczym odezwa do narodu głos wokalistki. Kolejne dziewięć kompozycji oparte jest na podobnym, technicznym schemacie. Ich bezduszny, syntetyczny charakter ożywiają dopiero wokalizy autorki "Homogenic". Dodatkowym, a i niesamowicie istotnym smaczkiem jest gra Islandzkiego Oktetu Smyczkowego, którego partie powstały z pomocą znanego brazylijskiego muzyka Eumira Deodato. Jedyną przystępną kompozycję jest Alam Call utrzymana w tanecznym rytmie prosto z dyskoteki techno. Zamieszczoną na "Homogenic" muzykę wnikliwy sympatyk technicznych brzmień skojarzy przede wszystkim z produkcjami, jakimi od kilku lat raczy nas niezależna, brytyjska wytwórnia Warp. Dzieje się tak poniekąd za sprawą współprodukującego album Marka Bella z LFO. Oprócz niego w pracę nad "Homogenic" zaangażowany był Howie B, znany już z "Post". Reszta należała do samej Björk, która napisała teksty ,produkowała utwory, jak również aranżowała partie nielicznych na "Homogenic" 'żywych' instrumentów. "Homogenic" to najlepszy z wydanych dotychczas przez Björk albumów. Z racji hermetycznego charakteru nie przysporzy islandzkiej indywidualności grona nowych wielbicieli, ale sprawi, że starzy i wierni fani pokochają ją jeszcze bardziej. A nikt chyba nie zaprzeczy, że Björk Gudmundsdottir to najwybitniejsza wokalistka lat 90.

Bartek Winczewski - Miesięcznik "Machina"

Dziękuje redakcji Machiny za zezwolenie na opublikowanie powyższego artykułu.