Genialna introwertyczka

Björk i Lars von Trier mają na pewno jedną wspólną cechę: skłonność do marzeń

     Ona śmiesznie śpiewa i nie umie tańczyć - tak brzmią pierwsze słowa z listy dialogowej najnowszego dzieła duńskiego reżysera Larsa von Triera, Dancer In The Dark (polski tytuł: Tańcząc w ciemnościach), które 20 października wchodzi na ekrany naszych kin. Do kogo się one odnoszą? Z pewnością nie mogą dotyczyć najważniejszej postaci, związanej z tą produkcją - Björk, autorki ścieżki dźwiękowej i odtwórczyni głównej roli. Selma śmiesznie śpiewa i nie umie tańczyć, a ponadto stopniowo traci wzrok, czeska imigrantka, pracująca w amerykańskiej fabryce, którą Björk jest tylko przez 139 minut trwania filmu. Chociaż kto wie - może początek scenariusza jest specyficznym żartem ze strony von Triera pod adresem szalonej królowej muzyki pop, z którą współpracował przez trzy lata, i swoistym rewanżem za różne utrudnienia, których nie szczędziła mu podczas tego okresu. Kto tam zresztą pojmie duńskie poczucie humoru...
     Obraz zdobył Złotą Palmę w Cannes. Początkowo von Trier poprosił
Björk tylko o zajęcie się ścieżką dźwiękową do filmu, która miała mieć formę musicalu. I prawdopodobnie cała historia skończyłoby się, po prostu, na jeszcze jednym albumie islandzkiej wokalistki i kolejnym filmie duńskiego reżysera, gdyby nie jego nagłe postanowienie, że główną rolę ma zagrać nie kto inny, tylko właśnie Björk. Bo to ją miał przed oczami, kiedy tworzył postać Selmy. Björk nie chciała nawet o tym słyszeć. Proponowałam mu różne inne osoby, znajomych z Islandii, którzy są znacznie większymi introwertykami niż ja, a jednocześnie - nie wiem jakby to dokładnie wyrazić - stanowią dokładnie taki sam typ osoby (oczywiście z punktu widzenia Larsa). Ale jego to zupełnie nie interesowało. No i ostatecznie, po roku przekonywań, powiedziałam - niech się stanie. Von Trier zwyczajnie zagroził, że w takim razie film nie powstanie, co oznaczałoby zmarnowanie wielu włożonych weń podczas owego roku wysiłków. Był to doskonały argument dla pracoholiczki i perfekcjonalistki Björk. Zresztą, nieprzypadkowo, jeden z najmniej pochlebnych epitetów, jaki padł kiedyś pod adresem von Triera, brzmi następująco: cyniczny manipulator.
    
Może nie poszłoby mu tak łatwo, gdyby wcześniej nie wydarzyło się coś bardzo dlań korzystnego: podczas pracy na musicalem Björk utożsamiła się zupełnie z postacią Selmy. Okazało się nagle, że znam ją doskonale. Powoli stawałam się nią i zastępowałam nią siebie, kawałek po kawałku.
     Tak więc na trzy lata Björk stała się Selmą. Niewinna, dziecinnie naiwna, szalona, przesadnie nadopiekuńcza w stosunku do swojego syna, dla którego scenariusz przewiduje podobnie niewesoły los, jeśli nie uda się jej odłożyć pieniędzy na operację. Selma zdominowała życie artystki do tego stopnia, że przyjaciele, którzy przyjeżdżali odwiedzać ją w Danii, zauważyli ogromne zmiany w jej zachowaniu. Von Trier komentuje jej aktorstwo w następujący sposób: Ona nie grała w tym filmie, tylko odczuwała wszystko.
     O przebiegu współpracy duńsko-islandzkiej podczas powstawania 'Dancer In The Dark' krążyły różne plotki. Pewnie niektóre z nich są prawdą. Bo Björk to perfekcjonistka, bez reszty oddana muzyce. Uwielbiam proces pracy. Nie mogę wyobrazić sobie niczego bardziej ekscytującego niż praca 18 godzin na dobę. Po prostu zamknąć się w pokoju z kilkoma ludźmi i sprawić, żeby coś się działo, coś było w powietrzu. To uwielbiam. I oczywiście nie może się obejść beż dużej ilości herbat i ciasteczek. Tak to już jest kiedy wydaje się 14 płyt w ciągu 23 lat, w tym pierwszą mając zaledwie lat 11. Będąc dzieckiem zawsze marzyłam o tym, żeby być takim szalonym naukowcem, uwięzionym w ciemnej wieży na całe lata. W pewnym sensie to marzenie się spełniło.
     Na szczęście większość ludzi, którymi otacza się Björk, prawdopodobnie marzyła o tym samym. Na przykład taki Tom Yorke, wokalista Radiohead, z którym w duecie wykonuje utwór "I've Seen It All", wybrany na singiel promocyjny jej nowej płyty - "Selmasongs". Długo i starannie przygotowywany soundtrack zawiera siedem piosenek, oprócz Toma artystkę wspomogli: Catherine Deneuve, Guy Sigsworth i Mark Bell. Łatwo zrozumieć rozgoryczenie Björk: zaprasza do współpracy nad płytą znakomitych gości, specjalnie dla potrzeb musicalu uczy się współpracować z orkiestrą. Wszystko dla Selmy. A co robią oni? Wpychają paluchy do jej piosenek.
     Nagle znajdujesz się w Danii i myślisz: nigdy jeszcze nie cierpiałam tak bardzo! Ale chyba właśnie o to chodzi we współpracy. Jeśli nie akceptuję, żeby ktoś się ze mną nie zgadzał, to przecież mogę pracować sama. Notabene, po ukończeniu pracy nad "Selmasongs", Björk przyznała, że nauczyła się wystarczająco dużo, tak że teraz może już od początku do końca samodzielnie komponować i aranżować swoją muzykę.
    Björk i Lars von Trier mają na pewno jedną wspólną cechę: skłonność do marzeń. "Dancer In The Dark" jest ostatnią częścią trylogii filmowej von Triera zatytułowanej "The Golden Heart", opartej na naiwnej bajce dla dzieci o biednej dziewczynce, która została królową. Przewodnia idea trylogii brzmi jak motto wszystkich marzycieli: trzeba mocno wierzyć, kierować się emocjami i sercem i być gotowym do poświęceń niezależnie od ceny, jaką przyjdzie za to zapłacić. Głównymi bohaterkami są kobiety - introwertyczki, żyjące w swoim własnym świecie fantazji. Większość swojego dzieciństwa spędziłam w odosobnieniu, bardzo szczęśliwa. Potem spotykałam ludzi, którzy patrzyli się na mnie, jakbym była z tego powodu upośledzona. Typowy sposób myślenia: skoro jesteś samotna, to musisz być dziwna i smutna. Mnie zawsze wydawało się, że jest dokładnie odwrotnie. Jedną z przyczyn, dla których również zdecydowałam się zagrać w tym filmie, jest chęć wyrażenia poparcia dla wszystkich introwertyków.
    
Album "Selmasongs" ukazujący się w najbliższy poniedziałek, na którym głos Björk został zestawiony z opartymi na dźwiękach rzeczywistych samplami, oktetem smyczkowym, instrumentami dętymi i generowanymi brzmieniami, znanymi doskonale z jej dotychczasowej twórczości, zapowiada się rewelacyjnie, podobnie jak film. Na zdjęciach Björk robi dziwne miny, podobnie jak Emily Watson, pamiętna odtwórczyni głównej roli w poprzedniej części trylogii von Triera - "Przełamując fale". Na szczęście już za kilkanaście dni będziemy mogli obejrzeć film i zaspokoić swoją ciekawość.

Beata Chomątowska 'Dziennik Polski' 16 września 2000